> ...
Get Adobe Flash player

 

 

AddThis Social Bookmark Button

irena-lasota

 Z początkowego „niewiele wiem, nie pamiętam" powstały arcyważne dla prokuratury zeznania. Materiał zebrany od kilku takich osób dawał pełen obraz wydarzeń sprzed, w czasie i po Marcu '68 roku. Sypanie czy też donoszenie było normą. Powstaje więc zasadnicze pytanie: Czy ówczesne władze, poznając kulisy prowokacji dzień po dniu a nawet godzina po godzinie, nie miały podstaw do represji, skoro ówczesny Kodeks karny zawierał stosowne artykuły? Oczywiście takie, które gwarantowały rządy wybranej przez siebie bandy kacyków. Z drugiej jednak strony realny był powrót do władzy zbrodniczej stalinowskiej żydokomuny. Nie trudno zgadnąć jakie byłyby to rządy trockistowskie czyli permanentnej rewolucji. Wystarczy przypomnieć ówczesne hasło „komandosów": „ZAMBROWSKI DO BIURA" i zapoznać się z tytułami głoszonych przez nich referatów. Tak więc represje, które spadły na marcowych harcowników były wręcz symboliczne.

Natomiast emigracja kilku tysięcy osób, głównie pochodzenia żydowskiego, w ówczesnym PRL-u była przywilejem. I to nieosiągalnym dla szarego obywatela. Gdyby każdy wówczas mógł otrzymać paszport, to z Polski wyemigrowałoby kilka milionów osób. Ponadto wśród ówczesnych emigrantów ok. 1/3 stanowili żydostalinowscy zbrodniarze, drżący o swój los po nieudanej marcowej prowokacji. To są fakty udokumentowane także zeznaniami samych ich uczestników, a nie wywody antysemity, jakby chcieli tego wrogowie prawdy.

Irena Lasota swoimi radosnymi opowieściami pogrążyła wiele osób. I to takich jak ona należy potępić, jako moralne szambo. Niestety, ale wiele takich marnych kreatur robi do dzisiaj za moralne autorytety. Za przywiezienie do Polski choćby jednego egzemplarza paryskiej „Kultury" szło się wówczas do kryminału. A co dopiero mówić o publikowaniu w niej artykułów. Lasota zrobiła więc donos na Antoniego Zambrowskiego, zeznała, że rozpowszechnia on teksty i jeszcze bierze za to kasę! Na takie gratki tylko czekali prokuratorzy.

L.B.


LASOTA (Hirszowicz) Irena - ur. 1947 r. - publicystka, wydawca, działaczka społeczna, dyrektorka fundacji na rzecz Demokracji w Europie Wschodniej IDEE w Waszyngtonie. Działaczka opozycyjna w PRL (należała do grupy tzw. „komandosów” w Marcu 1968 r.), studia na Wydziale Filozofii UW, członek Związku Młodzieży Socjalistycznej, pracowała w wydawnictwie Wiedza Powszechna, od 1970 r. działaczka emigracji w USA. W 1981 r. została współzałożycielką Komitetu Poparcia Solidarności w Nowym Jorku. Założyła  Institute for Democracy in Eastern Europe (IDEE) (1984). Jej inicjatywy efektywnie wspomagały część opozycji w Polsce. Członek kapituły Nagrody im. Jerzego Giedroycia. W marcu 2008 r. odznaczona przez prezydenta Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski za udział w wydarzeniach Marca ‘68.


PROTOKÓŁ przesłuchania podejrzanego

Proszę o złożenie zeznań czego dotyczą zapiski odnotowane w tym kalendarzyku.

Odpowiedź: Okazany mi w dniu dzisiejszym kalendarzyk wydany na rok 1968 przez Polskie Biuro Podróży „Orbis" jest moją własnością. Zakupiłam go w miesiącu grudniu 1967 r. w „Orbisie" na ul. Brackiej w Warszawie. W części tegoż kalendarzyka dotyczącej danych osobistych, wypisałam osobiście moje nazwisko i imię, adres zamieszkania, nr dowodu osobistego, nr telefonu prywatnego i służbowego oraz nr metryki mego urodzenia. Pod datą 5 stycznia wpisane jest: „godz. 17.30 Zosia Kurier". Zapisek ten dokonałam osobiście i dotyczy umówionego przeze mnie spotkania z moją koleżanką ze studiów ob. Zofią Lewicką, które miało odbyć się w kawiarni pod „Kurierem" w Warszawie przy ul. Sienkiewicza. (...)

Zofia Lewicka nie jest żadną krewną Jadwigi Lewickiej, która wchodziła w skład delegacji studentów do prorektora Rybickiego, na wiecu studentów w dniu 6 marca 1968 r. Nie przypominam sobie takiego faktu, abym z Zofią Lewicką przebywała wspólnie gdzieś u kogoś w mieszkaniu, ja u niej, jak również ona u mnie nigdy nie byłyśmy i nie wiem nawet gdzie ona zamieszkuje. Nie jest jednak wykluczone, że mogłam być u kogoś w mieszkaniu wspólnie z Zofią Lewicką, czego jednak - jak zaznaczyłam wyżej - nie pamiętam.

Pod datą 7 stycznia 1968 r. osobiście wpisałam: „ur. Bohdana 10.00". Zapisek ten dotyczy urodzin mojego znajomego Bohdana Chwedeńczuka - asystenta Wydziału Filozofii UW. Na urodzinach tych byłam u Chwedeńczuka, gdyż jest on bliższym znajomym mojego narzeczonego Andrzeja Zabłudowskiego oraz byłym bliższym przyjacielem mojej byłej przyjaciółki Kaliny Zemanek, którą się od około dwóch lat w ogóle nie spotykam.

Na imieninach tych - prostuję urodzinach - oprócz mnie i narzeczonego byli jeszcze przyjaciółka Chwedeńczuka imieniem Nina, nazwiska jego nie znam oraz przyjaciółka tegoż ostatniego Natalia Rosiewicz - była obecna studentka Wydziału Filozofii UW. (...)

W dniu 6 marca 1968 r. przed zorganizowanym wiecem studentów żadnych rozmów z Wiktorem Góreckim nie prowadziłam, natomiast nie pamiętam czy widziałam go wśród tłumu studentów na terenie UW. Tego dnia nie prowadziłam również żadnych rozmów telefonicznych z Wiktorem Góreckim. Spotkałam go dopiero wieczorem na terenie Stołecznej Komendy MO po moim zatrzymaniu, gdzie to również był zatrzymany Wiktor Górecki. Z Wiktorem Góreckim nigdy żadnych rozmów na tematy polityczne nie prowadziłam, stąd też nie znane mi są bliżej jego poglądy polityczne.

Rozmawialiśmy natomiast często na tematy osobiste i filozoficzne, jednak nie sposób jest mi określić jakie poglądy Filozoficzne wyznawał Wiktor Górecki. Z Góreckim na temat opracowanej przez mnie rezolucji nie prowadziłem jakichkolwiek rozmów i nie wiedział on tego, że taka rezolucja będzie przeze mnie opracowana i wygłoszona. (....), na urodzinach obchodzonych u Jana Lityńskiego w dniu 21 stycznia 1968 r. spotkałem Barbarę Toruńczyk, Adama Michnika, Wiktora Góreckiego, Wiktora Holsztyńskiego, Martę Petrusiewicz, oraz kilka innych osób obojga płci bliżej mi nie znanych. Z Janem Lityńskim przeprowadzałam również czasami rozmowy telefoniczne, których w sumie za okres mojej znajomości z nim było kilkanaście, kilka razy z Janem Lityńskim spotykałam się w kawiarni jak też na spacerach. Ostatnio z Janem Lityńskim widziałam się w dniu 6-go lub 7-go marca 1968 r. kiedy to ja przyszłam do jego mieszkania około godziny 9-tej. (...) W dniu 8-go marca 1968 r. Lityńskiego na terenie UW w ogóle nie widziałam i nie przeprowadzałam z nim jakiejkolwiek rozmowy. Jak się później dowiedziałam w trakcie już odbywającego się wiecu studentów, tego dnia został on zatrzymany i - jak mówiono - zatrzymania jego dokonało MSW. Kto mówił mi o tym, że Lityński został zatrzymany nie jestem w stanie podać, gdyż słyszałam o tym z tłumu studentów zgromadzonych na dziedzińcu Uniwersyteckim. Z tego samego tłumu studentów dowiedziałam się, że również w dniu tym zatrzymany został Seweryn Blumsztajn. Te wiadomości dotarły do mnie już po odczytaniu przeze mnie rezolucji do studentów lecz jeszcze przed udaniem się delegacji do prorektora Rybickiego, w skład której również ja wchodziłam.

(...)

Na tym przesłuchanie zakończono o godzinie 15.45.

Protokół jako zgodny z moimi zeznaniami spisany, po osobistym odczytaniu podpisuję.

Przesłuchał: podpis nieczytelny

Zeznał: podpis nieczytelny

Źródło: IPN BU 0332/11 t. 2, s. 45-51


 

Wiktora Góreckiego znam od początku 1966 z terenu Uniwersytetu, gdyż zarówno ja jak i on byliśmy studentami Wydziału Filozofii UW. Do jesieni 1966 r. żadnych kontaktów z Góreckim nie utrzymywałam, bo spotykaliśmy się jedynie na terenie Uniwersytetu podczas zajęć lub przerwy w zajęciach. W tym okresie czasu nie miałam możliwości poznać poglądów i postawy politycznej Góreckiego i nie wiem czy przejawiał on jakąś aktywność polityczną. Od jesieni 1966 r. spotykałam się z Wiktorem Góreckim zarówno na płaszczyźnie towarzyskiej, jak i w związku z zorganizowaniem grupy dyskusyjnej, która najczęściej spotykała się właśnie w mieszkaniu Wiktora Góreckiego. Pierwsze moje zetknięcie z Wiktorem Góreckim, poza terenem Uniwersytetu nastąpiło podczas pierwszego spotkania grupy dyskusyjnej w mieszkaniu Zofii Lewickiej w Świdrze, gdzie zarówno ja jak i Górecki przebywaliśmy. W jakich okolicznościach i przez kogo zaproszony został Wiktor Górecki do udziału w tym spotkaniu, tego nie wiem. Wiktor Górecki, aczkolwiek raz lub dwa, odwiedził mnie w moim mieszkaniu, ja bywałam u niego w domu, bywaliśmy czasami w kawiarniach, chodziliśmy na spacer, spotykaliśmy się na Uniwersytecie, a ponadto spotykaliśmy się przy okazji różnych spotkań u naszych wspólnych znajomych. Poprzez obcowanie w

gorecki-wiktor

Górecki Wiktor- ur. 28.01.1946 r., aktywny „komandos" w 1968 r. Specjalista ds. informacji niejawnych i kancelarii tajnej. Student Wydz. Filozofii. Ojciec - Jan członek Komunistycznej Partii Polski, generał LWP, wczasie PRL zajmował wiele ważnych stanowisk państwowych.

Powiązany silnie z grupą A. Michnika. Brał udział w akcji zbierania podpisów pod petycją w obronie A. Michnika. Był jednym z organizatorów akcji politycznej na terenie UW. Szczególnie ostro atakował politykę kulturalną w PRL-u.

towarzystwie Wiktora Góreckiego poznałam też bliżej jego poglądy i postawę polityczną.

Jacka Kuronia poznałam podczas pracy w hufcu harcerskim, około dziewięciu lat temu, Jacek Kuroń pełnił jakąś kierowniczą funkcję w „Hufcu Walterowskim". W tym okresie czasu spotykaliśmy się tylko na płaszczyźnie działalności w tym Hufcu. W późniejszym czasie spotykałem Jacka Kuronia na terenie Uniwersytetu. Do jesieni 1967 r. z Jackiem Kuroniem spotykałem się rzadko i tylko przypadkowo, za wyjątkiem spotkania u niego w mieszkaniu w maju 1967 r., kiedy zostałem zaproszona przez jego żonę - do której dzwoniłam pytając się o datę wyjścia Jacka z więzienia - na przyjęcie zorganizowane z okazji zwolnienia Jacka Kuronia z więzienia. W okresie aresztowania Jacka Kuronia byłam ogólnie zorientowana, że aresztowanie jego spowodowane jest tym, że Jacek Kuroń brał udział w opracowaniu jakiegoś dokumentu zawierającego krytyczne uwagi na temat spraw społecznych, socjologicznych i ekonomicznych w Polsce. Nie znając jednak treści tego dokumentu nie mogłam mieć własnego zdania na temat zawartych w nim poglądów politycznych Jacka Kuronia. Z Jackiem Kuroniem bliższej znajomości nie utrzymywałam.

Spotykałam się z nim najczęściej przypadkowo, bądź też u naszych znajomych, a tylko raz lub dwa razy odwiedzałam go w jego mieszkaniu, chcąc się dowiedzieć co u niego słychać. Na przestrzeni od października 1967 r. do marca 1969 r. kilkakrotnie zetknęłam się z Jackiem Kuroniem podczas przyjęć urodzinowych, połączonych z dyskusjami na tematy społeczno-polityczne, jak też spotkań, na których omawiane były kwestie podjęcia określonych działań przez grupę studentów, do których i ja należałam.

Adama Michnika poznałam najprawdopodobniej na terenie Uniwersytetu, obecnie jednak nie potrafię sobie skojarzyć kiedy i w jakich okolicznościach nastąpiło nasze poznanie, ale zapewne nastąpiło to za pośrednictwem kogoś z naszych wspólnych znajomych z Uniwersytetu. Do jesieni 1967 r. z Adamem Michnikiem utrzymywałam luźny kontakt towarzyski, spotykając się z nim na terenie Uniwersytetu, bądź też odwiedzałam go w domu. O Adamie Michniku było mi wiadomo, że w szkole średniej był współzałożycielem lub też kierownikiem „Klubu Poszukiwaczy Sprzeczności", a następnie będąc studentem Uniwersytetu należał do aktywnych politycznie studentów. Słyszałam go zabierającego głos podczas zebrań na Uniwersytecie. Wiedziałam, że w związku z jego postawą polityczną prowadzono w stosunku do niego postępowanie dyscyplinarne, a także, iż był zawieszony w prawach studenta. Od jesieni 1967 r. spotykałam się z Adamem Michnikiem kilkakrotnie na spotkaniach urodzinowych oraz na spotkaniach, podczas których omawiano sytuację na Uniwersytecie i podejmowano w związku z tym określone działanie. Słyszałam o tym, że Adam Michnik powiązany był ze sprawą Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego, jaką mieli oni w sądzie w 1965 r., a nawet chyba był przesłuchiwany w charakterze świadka do tej sprawy, ale w jakim zakresie było to powiązanie nie wiem.

Karola Modzelewskiego poznałam będąc już studentką Uniwersytetu jako pracownika naukowego Wydziału Historii UW. Nie pamiętam w jakich okolicznościach i poprzez kogo nastąpiło nasze poznanie się. Do jesieni 1967 r. z Karolem Modzelewskim, poza okresem przebywania w więzieniu, spotykałam się przelotnie najczęściej na terenie Uniwersytetu i bezpośrednich kontaktów z nim nie utrzymywałam. Dopiero gdzieś we wrześniu 1967 r. nastąpiło pewne zbliżenie w naszych kontaktach towarzyskich.

Spotykaliśmy się na mieście np. w kawiarni, kilkakrotnie odwiedzałam go w jego mieszkaniu, a nadto spotykaliśmy się u naszych znajomych. Karol Modzelewski brał również udział w kilku spotkaniach z okazji urodzin, między innymi jedno przyjęcie było u niego, podczas których prowadzone były dyskusje społeczno-polityczne, a także uczestniczył w spotkaniach, na których omawiane były działania grupy studentów, związanych z wytworzoną sytuacją na Uniwersytecie. O Karolu Modzelewskim przed jego aresztowaniem wiedziałam, że pracując na Uniwersytecie, brał udział w opracowaniu dokumentu, zawierającego krytyczne uwagi pod adresem władz partyjnych i państwowych, a dotyczące zagadnień społecznych, ekonomicznych i socjologicznych, którego współautorem był właśnie Jacek Kuroń. Słyszałam, że w związku z tym był już zatrzymany w 1964 r., a następnie aresztowany wiosną 1965 r. Bezpośrednio z Karolem Modzelewskim na temat jego poglądów, treści opracowanego dokumentu i przebiegu jego sprawy nie rozmawiałam.

Henryka Szlajfera znam z widzenia od jesieni 1966 r., natomiast osobiście stykałam się z nim dopiero od jesieni 1967 r. Bezpośrednich kontaktów towarzyskich z Henrykiem Szlajferem nie utrzymywałam, a widywaliśmy się tylko przy okazji spotkań u kogoś z naszych znajomych. Słyszałam wystąpienie Henryka Szlajfera na spotkaniu z prof. Leszkiem Kołakowskim w październiku 1966 r., a także wiedziałam, że w związku z tym ma on postępowanie dyscyplinarne. Od jesieni 1967 r. widywałam Henryka Szlajfera na spotkaniach urodzinowych, na których toczyły się dyskusje społeczno-polityczne jak też uczestniczył on w spotkaniach, podczas których omawiano i podejmowano decyzje o formach działalności grupy studentów, związanej z wytworzoną na Uniwersytecie sytuacją. Z kim z pozostałych swoich znajomych Henryk Szlajfer utrzymywał bliższe kontakty i w jakich okolicznościach nastąpiło jego włączenie się do wspomnianej wyżej grupy studentów przejawiających aktywną działalność na Uniwersytecie nie jest mi wiadomo.

Barbarę Toruńczyk do jesieni 1967 r. /chyba od 1965 r./ znałam z widzenia jako studentkę Uniwersytetu Warszawskiego. W tym czasie żadnych kontaktów z nią nie utrzymywałam i tylko przelotnie widywałam ją na Uniwersytecie. Wiedziałam, że Barbara Toruńczyk w 1966 r. wyjechała do Francji, skąd powróciła latem 1967 r. W jakich okolicznościach nastąpił wyjazd Barbary Toruńczyk do Francji, u kogo tam przebywał i czym się zajmował nie wiem, gdyż na ten temat z nią nigdy nie rozmawiałem. Od jesieni 1967 r. z Barbarą Toruńczyk widywałem się na spotkaniach towarzyskich u naszych wspólnych znajomych, spotkaniach dyskusyjnych w szerszym gronie, dyskusjach prowadzonych przez grupę spotykającą się u Wiktora Góreckiego, a także uczestniczyła ona w spotkaniu, na których podejmowano decyzję o konkretnym działaniu na Uniwersytecie. Wydaje mi się, że Barbara Toruńczyk była w przeszłości członkiem „Klubu Poszukiwaczy Sprzeczności" i stąd też znała Adama Michnika i niektóre inne osoby uczestniczące we wspomnianych spotkaniach.

Antoniego Zambrowskiego poznałam dwa-trzy lata temu jako asystenta na Wydziale Ekonomii politycznej. Nie pamiętam okoliczności naszego poznania, a także poprzez kogo z moich znajomych poznałam go. Do zimy 1967 r. /luty-marzec/ żadnych kontaktów z Antonim Zambrowskim nie utrzymywałam, nie spotkałam też go u nikogo z moich znajomych. Nic też bliższego o osobie Zambrowskiego nie wiedziałam. Słyszałam w późniejszym czasie, że chyba w 1966 r. Antoni Zambrowski za jakieś wystąpienie na zebraniu na terenie Uniwersytetu, został usunięty z Partii, a następnie z pracy na Wydziale i UW. Nie jestem jednak zorientowana o jakie wystąpienie Antoniego Zambrowskiego chodziło i w związku z jakim tematem. Natomiast już w bieżącym roku od kogoś słyszałam, że Antoni Zambrowski sporządził jakiś tekst, który następnie opublikowany został przez „Kulturę Paryską". Nie wiem jednak jaki był temat tekstu, jaki miał charakter, a także w jaki sposób doszło do opublikowania go przez „Kulturę".

W końcu lutego lub na początku marca 1967 r. spotkałam się z Antonim Zambrowskim w jego mieszkaniu na osiedlu Dolna-Sobieskiego, dokąd udałem się w towarzystwie Jana Lityńskiego i Adama Michnika. Było to spotkanie towarzyskie. Ja występowałam tu tylko jako osoba towarzysząca, bowiem osobiście przez Antoniego Zambrowskiego nie byłam zaproszona. Idąc z wizytą do Antoniego Zambrowskiego nie wiedziałam od kiedy Adam Michnik i Jan Lityński znają Antoniego Zambrowskiego i jakiego rodzaju kontakty ze sobą utrzymują. Z okoliczności towarzyszących przy szukaniu mieszkania Antoniego Zambrowskiego, zorientowałam się jedynie, że obaj po raz pierwszy złożą wizytę Antoniemu Zambrowskiemu w tym mieszkaniu.

W czasie luźnej rozmowy z Antonim Zambrowskim dowiedziałam się, że Antoni Zambrowski zajmuje się przepisywaniem jakichś interesujących tekstów, które można od niego nabyć za odpowiednią zapłatą. Nie pamiętam dokładnie okoliczności w jakich o tym dowiedziałam się, a także czy wówczas już Antoni Zambrowski posiadał takie teksty i w związku z czym tym się zajmuje. Wydaje mi się, że podczas tej wizyty Antonii Zambrowski stwierdził, że aktualnie nie ma żadnych tekstów, ale jak będzie miał to może mnie nimi zainteresować. Pamiętam, że biorąc jakieś teksty od Antoniego Zambrowskiego, należało mu zapłacić jeden złoty za stronę. Nie byłam zorientowana w ilu egzemplarzach przepisuje teksty Antoni Zambrowski i jakie osoby mogą je od niego zakupić.

Podczas następnej wizyty, którą złożyłam Antoniemu Zambrowskiemu w towarzystwie Jana Lityńskiego w dwa-trzy tygodnie później, Antoni Zambrowski pokazał mi kilka maszynopisów, z których jak pamiętam, wybrałam sobie trzy:

- „Tragedia KPP" Izaaka Deutshera, tekst zawierający 50 stron;

- przemówienie posła Stommy, z okresu jesieni 1966 r., tematu nie pamiętam, zawierający około 6 stron;

- tłumaczenie artykułu z „Mouvelle Observataure" na temat dyskusji historyków radzieckich o książce Nikricza dot. początków wojny niemiecko-radzieckiej w 1941 r., zawierający około 10 do 12 stron. Być może, że któryś z artykułów, poza Deutscherem, zakupiłam od Antoniego Zambrowskiego w dwóch egzemplarzach. Pozostałe maszynopisy, które widziałam u Antoniego Zambrowskiego były podobnego charakteru jak wyżej wymienione, nie potrafię jednak podać konkretnie, czego dotyczyły. Za maszynopisy te zapłaciłam Antoniemu Zambrowskiemu tylko częściowo, a pozostałą kwotę 45 złotych miałam oddać w późniejszym czasie, czego, jak mi się wydaje, nie zrobiłam.

W późniejszym czasie, jak mi się wydaje, z Antonim Zambrowskim zetknęłam się tylko na przyjęciu urodzinowym Karola Modzelewskiego (...).

Przebieg spotkania w Kampinosie był następujący:

Jak sobie przypominam już w pierwszym dniu po przybyciu do Kampinosu /wieczorem/ Józef Dajczgewand wygłosił referat na temat „Aktualności analizy i doktryny marksistowskiej". Nie potrafię odtworzyć kwestii, które w swoim referacie poruszył Dajczgewand, a także nie pamiętam wypowiedzi poszczególnych uczestników, w tym także Wiktora Góreckiego, odnośnie referatu Dajczegewanda. Ponadto zostały wygłoszone referaty: przeze mnie „O sojuszu klasy robotniczej z inteligencją techniczną" oraz przez Teresę Bogucką „O strukturze społecznej". Kolejności wygłoszonych referatów nie pamiętam. Ja opracowując swój temat opierałam się o artykuły dotyczące dyskusji na łonie Francuskiej Partii Komunistycznej, poruszając kwestie, że rola klasy robotniczej i inteligencji, głównie technicznej, oraz interesy tych grup społecznych w państwach wysoko rozwiniętych jest /skreślono „jest"/ są takie same. Teresa Bogucka natomiast opierała się w swoim referacie na zupełnie teoretycznych opracowaniach socjologicznych. (...) Omawiając sprawę postępowania dyscyplinarnego Adama Michnika, zastanawialiśmy się w jaki sposób moglibyśmy zaprotestować przeciwko temu postępowaniu. Wiadomo było obecnym, że Adam Michnik miał postawione cztery zarzutu, przy czym nie wszystkie były zrozumiałe, a niektóre uważane były przez nas za pretekst. Uważaliśmy prowadzenie tego postępowania za niesłuszne. Jedną z form, jaką ktoś z obecnych zgłosił, nie Wiktor Górecki, w jakiej moglibyśmy zaprotestować przeciwko postępowaniu dyscyplinarnemu Michnika mógłby być wiec. Omawiając taką ewentualność zastanowiono się nad realnością zwołania wiecu, czy mógłby on przynieść istotną korzyść i kiedy mógłby być zwołany. Podnoszono przy tym takie sprawy, że wiec odbyłby się w dniu rozpatrywania sprawy Michnika przez Komisję Dyscyplinarną. Propozycję tę uznano jednak za nierealną i do końca jej nie omówiono, tak więc ostatecznie nie zostało to zaakceptowane, a sprawa pozostała otwarta. (...)

Od pobytu w Kampinosie do grupy dyskusyjnej, skład której podałam wyżej, doszły jeszcze inne osoby, a mianowicie: Jan Lityński, Jaga Dzięgiel, Maciej Orzechowski, Michał Przybyło, Sylwia Poleska, Sławomir Krotkowski, Józef Pisanko, z których część brała udział w dyskusjach do ostatniego okresu czasu, a część osób wycofała się bądź do okresu wakacji 1967 r., bądź też do jesieni 1967 r. Natomiast zimą 1967/1968 do tej grupy dołączyła się również Barbara Toruńczyk i uczestniczyła w kilku spotkaniach dyskusyjnych do ostatniego okresu czasu.

Od powrotu z Kampinosu w spotkaniach grupy dyskusyjnej nastąpiła przerwa, a ponownie grupa ta zebrała się dopiero w połowie kwietnia 1967 r., daty dokładnej nie pamiętam. Spotkanie to odbyło się w pokoju Teresy Boguckiej gmachu ASP na Krakowskim Przedmieściu. Na tym właśnie spotkaniu omówione zostały kwestie poszczególnych tematów przewidzianych do dalszych dyskusji i personalny podział tych tematów. Nie pamiętam obecnie wszystkich tematów referatów, a przypominam sobie tylko niektóre, jak:

- proletariat i klasa robotnicza w ujęciu marksistowskim,

zagadnienia struktury społecznej, rola października 1956 r., o organizacjach młodzieżowych w Polsce, o metodologii nauk społecznych, a także jakiś temat związany z anarchizmem. Nie wszystkie te tematy zostały później przedyskutowane. Nie pamiętam dokładnie czy na tym spotkaniu był Wiktor Górecki i jaki otrzymał wówczas temat do opracowania.

Od kwietnia 1967 r. do stycznia 1968 r. mniej więcej co dwa tygodnie, za wyjątkiem wakacji, odbywały się dalsze spotkania dyskusyjne. Dokładnie ilości tych spotkań, dat, a także jakie osoby uczestniczyły w poszczególnych spotkaniach, oraz na którym spotkaniu dyskutowano nad konkretnym tematem nie potrafię podać. Większość tych spotkań miała miejsce w mieszkaniu Wiktora Góreckiego. Poza tym pamiętam, że jedno spotkanie odbyło się w Łazienkach, jedno lub dwa w mieszkaniu Barbary Toruńczyk, a także jedno w jakimś mieszkaniu, którego nie potrafię określić. Oczywiście na spotkaniach dyskusyjnych, które odbyły się w mieszkaniu, którego nie potrafię powiedzieć. Z tematów dyskusji, które były realizowane na spotkaniach dyskusyjnych przypominam sobie:

- „O mitologii nauk" - referat Józefa Dajczgewanda na spotkaniu przed wakacjami 1967 r. w Łazienkach.

- „O strukturze społecznej w ujęciu prof. Ossowskiego" - referat wygłosił Józef Dajczgewand na spotkaniu u Wiktora Góreckiego jesienią 1967 r.

- „Zagadnienia dyktatury proletariatu" - temat jednego ze spotkań u Wiktora Góreckiego, odbytego jesienią 1967 r. Nie pamiętam czy ktoś na ten temat wygłosił referat, czy też referat dotyczył innego zagadnienia, a wypłynęły przy tej okazji kwestie związane z dyktaturą proletariatu. W każdym bądź razie ja miałam obszersze wystąpienia na ten temat.

- „O wartościach w naukach humanistycznych" - referat wygłoszony w jego mieszkaniu.

Prawdopodobnie Wiktor Górecki miał jeszcze jeden referat, wygłoszony u niego w mieszkaniu przed wakacjami 1967 r., ale nie pamiętam czego dotyczył.

- „Rola klasy robotniczej

w/g Marksa"

- wygłoszony przeze mnie na spotkaniu u Barbary Toruńczyk w okresie grudzień 1967-styczeń 1968 r.

Niezależnie od powyższych tematów na dwóch lub nawet trzech spotkaniach, które miały miejsce w mieszkaniu Wiktora Góreckiego, dyskutowane były problemy związane z sytuacją materialno-bytową studentów. Temat ten był dyskutowany w związku z tym, że w Studenckim Ośrodku Dyskusyjnym na Kickiego miało być spotkanie z przedstawicielami Ministerstwa Oświaty i Szkolnictwa Wyższego, na którym miały wystąpić niektóre osoby z naszej grupy dyskusyjnej. Najpierw więc omówiliśmy tę kwestię od strony faktów, a także kto na jaki temat zabierze głos we wspomnianym spotykaniu.

Ponieważ kwestie warunków bytowych studentów poruszana była także podczas dyskusji w szerszym gronie w okresie grudnia-stycznia 1967/1968 r., nie potrafię dokładnie oddzielić o czym mówiliśmy u Wiktora Góreckiego, a o czym konkretnie w szerszym gronie.

Na tym przesłuchanie w dniu 31.VII.1968 r. zakończono o godzinie 16.00. Przerwa obiadowa od godz. 12.15 do 13.45. Protokół przeczytałem osobiście i jako zgodny z prawdą i moimi zeznaniami podpisuję.

Irena Lasota

Źródło: IPN BU 0332/11 t. 2, s. 52-63


oncontextmenu="return false"> ... ...