> ...
Get Adobe Flash player

 

 

AddThis Social Bookmark Button

Spośród postaci obecnych w życiu publicznym naszego regionu (tj. warmińsko-mazurskiego - red.), zwracających uwagę trwałością tejże obecności, wyróżnia się Miron Sycz. Zaangażowany działacz Socjalistycznego Związku Studentów Polskich i PZPR (do końca jej istnienia), przez ponad dwie kadencje pełnił funkcję przewodniczącego Sejmiku województwa warmińsko-mazurskiego (w 2002 r - startując z listy SLD-UP), bezskutecznie próbował zdobyć mandat posła w roku 2005 z listy Partii Demokratycznej, a następnie reprezentując Platformę Obywatelską otrzymał w 2007 r. mandat parlamentarzysty, pozostając równocześnie członkiem Stowarzyszenia „Ordynacka”. Jest osobą, która wszechstronnie poznała kulisy sprawowania władzy w województwie warmińsko-mazurskim, kreując sposób funkcjonowania samorządu wojewódzkiego i wpływając bezpośrednio na dzisiejszy kształt politycznego życia regionu.

Oficer nie wykluczał nawet „odmowy jakichkolwiek wyjaśnień”, jednakże Miron Sycz chętnie i szczegółowo omówił kwestie, którymi interesowała się SB. Zresztą, z dokumentów nie wynika, aby w tej czy jakiejkolwiek innej rozmowie Miron Sycz był poddawany naciskom, szantażowi lub zastraszeniu.


Co ciekawe, droga posła Sycza do Platformy Obywatelskiej wiodła z SZSP i PZPR (w której był do samego końca), poprzez SLD-UP, Unię Wolności i Stowarzyszenie „Ordynacka”. Miron Sycz należy do Rady Głównej Związku Ukraińców w Polsce. Przez wielu jest postrzegany jako jeden z liderów mniejszości - swoją pozycję zbudował w oparciu o szkołę ukraińską w Górowie Iławeckim, której był dyrektorem.

Poniższy tekst jest próbą odpowiedzi na pytanie: kiedy i w jakich warunkach Miron Sycz rozpoczął działalność na niwie społecznej? Jak również: jakiego rodzaju standardy lub wzorce postępowania socjotechnicznego nadały bieg jego karierze i dążeniu do władzy?

Artykuł powstał jako dodatkowy efekt trwającej jeszcze kwerendy w zakresie charakterystyki studenckiego środowiska ukraińskiego olsztyńskiej Wyższej Szkoły Pedagogicznej z początku lat 80. ubiegłego wieku. Założona hipoteza badawcza tj. przypuszczenie, że Służba Bezpieczeństwa PRL infiltrowała to środowisko, spowodowała, że poszukiwania rozpoczęto od zasobów archiwalnych Instytutu Pamięci Narodowej. Tematyka dotycząca młodzieży ukraińskiej, podobnie jak i inne tematy związane z mniejszością ukraińską na Warmii i Mazurach, nie były, jak dotychczas, realizowane w oparciu o materiały IPN-owskie, ani relacjonowane szerszej opinii publicznej.

Fragmenty dokumentów przytaczane poniżej jako cytaty zachowują język (stylistykę) i pisownię oryginału. Materiały dotyczące grupy osób ze środowiska ukraińskiego, w tym Mirona Sycza, powstały przeważnie w Wydziale III SB Komendy Wojewódzkiej MO w Olsztynie, gdyż ten pion, podobnie jak Wydział III Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, zajmował się nadzorem nad mniejszościami narodowymi. Danych tym wydziałom dostarczyła sieć osobowych źródeł informacji, zwerbowanych na tę okoliczność najczęściej spośród przedstawicieli mniejszości.

Dokumenty dotyczące Mirona Sycza w dużej mierze zostały przez SB zniszczone w roku 1986 i 1987.

Kontakt operacyjny MK

„Ponadto wymieniony zarejestrowany zostanie jako kontakt operacyjny w tut. Wydz. „C” i poprzez spotkania z nim dążyć się będzie do związania z organami SB” - tego rodzaju działanie w odniesieniu do Mirona Sycza zapisał major Romuald Białobrzeski w dniu 8 grudnia 1982 r. po rozmowie, która miała miejsce dzień wcześniej w kawiarni „Staromiejska”. Dwu i pół godzinny dialog przekonał oficera SB, że od studenta matematyki może uzyskać informacje stosunkowo łatwą drogą. Jeszcze przed rozmową Białobrzeski ustalił następujące cele:

„ (…) - wyjaśnienie jego [tj. M. Sycza - przyp. aut.] roli oraz ustalenie bliższych szczegółów związanych z inicjatywą utworzenia przy Krajowej Radzie Kultury ZSP [Zrzeszenia Studentów Polskich - przyp. aut.] Rady Kultury do Spraw Mniejszości Narodowych,

- ustalenie jaką rolę w tej sprawie spełniał E. Misiło (figurant Kwestion. 13419),

- zorientowanie się co do dalszych planów i zamierzeń S.M. w sprawie Sekcji Ukraińskiej przy WSP w Olsztynie,

- ustalenie czy istnieje możliwość utrzymywania z wymienionym bliższych kontaktów operacyjnych i przekazywania przez niego informacji SB” [podkreśl. aut.].

Oficer nie wykluczał nawet „odmowy jakichkolwiek wyjaśnień”, jednakże Miron Sycz chętnie i szczegółowo omówił kwestie, którymi interesowała się SB. Zresztą, z dokumentów nie wynika, aby w tej czy jakiejkolwiek innej rozmowie Miron Sycz był poddawany naciskom, szantażowi lub zastraszeniu. Sycz powiedział mjr. Białobrzeskiemu, że poprosił Eugeniusza Misiłę o pomoc jako konsultanta w zakresie wniosku dotyczącego utworzenia Rady Kultury do Spraw Mniejszości Narodowych na kongresie ZSP, przytoczył wypowiedzi, których wraz z Misiłą udzielili olsztyńskiemu radiu (audycja z 28.11.1982 r.) i przedstawił plany własnej działalności w organizacji. Ponadto R. Białobrzeski dowiedział się, że studenci ukraińskiego pochodzenia nie mają zamiaru tworzyć duszpasterstwa akademickiego, natomiast ksiądz greckokatolicki organizuje lekcje religii dla dzieci i młodzieży szkół średnich oraz z ambony ogłasza imprezy kulturalne proponowane przez sekcję ukraińską.

Miron Sycz również wspomniał o swoim koledze, absolwencie Wydziału Humanistycznego - Władysławie Kozublu, który poszedł do wojska. Zapytał też funkcjonariusza SB: „co będzie ze studentką WSP Morajką, którą wielokrotnie wzywano na przesłuchania, najprawdopodobniej w związku z jej wyjazdem za granicę oraz niedwuznacznie nakłaniano do współpracy z SB”.

Interesujące, że w teczce Ireny Morajko znajduje się informacja operacyjna podpisana przez mjr. Białobrzeskiego o następującej i identycznej treści: „W dniu 8.12.br. KO „MK” [podkreśl. aut.] w czasie rozmowy zapytał mnie, co będzie ze studentką WSP Morajką, którą wielokrotnie wzywano na przesłuchania, najprawdopodobniej w związku z jej wyjazdem za granicę oraz nakłaniano ją do współpracy z SB”.

Na koniec notki esbek dodał konkluzję: „Szczegóły rozmów i sposób ich prowadzenia Morajko zrelacjonowała swoim kolegom z sekcji ukraińskiej WSP w Olsztynie”.

Z obu dokumentów można wysnuć wniosek, że kontakt operacyjny (KO) „MK” to Miron Sycz. Wiedział on też, że rozmowy z Ireną Morajko, jako kandydatką na TW, prowadził por. Gwozd i o niego też zapytał Białobrzeskiego (według Sycza Gwozd miałby pochodzić z ukraińskiej rodziny spod Bartoszyc).

Koleżanka Sycza była świadoma, że nie należy wchodzić w kontakty z SB. W rozmowie z oficerem wspomniała nawet, że: „oglądała w TV film pt. „Anatomia zdrady” i w związku z tym z żadnymi służbami specjalnymi nie chciałaby mieć do czynienia. Tym bardziej, że zmieniają się czasy i kryteria odniesienia i ocenne. (…) Kandydatka wyjaśniła, że nie chodzi tu o meritum, lecz o taką samą technikę działania, a mianowicie - źródła informacji, na których bazują służby bezpieczeństwa”. Esbek zauważył też: „W szczególności wymieniona uczulona jest na współpracę z organami SB. Dało się odczuć, że temat mógł być „powielany” w gronie członków założycieli SUS [Spiłka Ukrajinśkych Studentiw , Związek Studentów Ukraińskich - przyp. aut.]”. W późniejszym czasie: „Kandydatka w kolejnych prowadzonych z nią rozmowach nie wyrażała żadnych chęci do kontynuowania kontaktów z SB. Wręcz przeciwnie, były trudności w nawiązaniu z nią w ogóle kontaktu”.

Irena Morajko ostatecznie nie została tajnym współpracownikiem, ponieważ okazała się lojalna wobec członków własnej organizacji, tj. sekcji ukraińskiej, opowiadała im, w tym M. Syczowi, o kontaktach z SB. Tak nie postąpił Sycz.

Wynika to z teczek Ireny Morajko i Władysława Kozubla. Wypowiadając się o Irenie Morajko, M. Sycz narażał ją na sankcje ze strony SB, ponieważ polecono jej podpisanie oświadczenia o zachowaniu tajemnicy rozmowy z oficerem, a studentka następnie tajemnicę tę wyjawiła w swoim otoczeniu. Nie był to zresztą jedyny przypadek niedochowania przez Mirona Sycza solidarności z resztą działaczy środowiska ukraińskiego WSP - grupa nie była liczna i obdarzała się wzajemnym zaufaniem.

Młodzi Ukraińcy ewentualność kolaboracji z UB-SB postrzegali jako rzecz wysoce naganną. Była to dla nich współpraca z wrogiem. W ówczesnych środowiskach ukraińskich osoby, które wchodziły w jakiekolwiek kontakty ze „służbami” narażały się na ostracyzm. Postawy takie ukształtowane podczas wychowania domowego podyktowane były pamięcią o represjach stosowanych wobec Ukraińców przez komunistyczny aparat bezpieczeństwa w latach 40. i 50.

M. Sycz o styczniowych rozmowach z SB nie powiedział nawet najbliższemu wówczas współpracownikowi, przewodniczącemu sekcji ukraińskiej - Władysławowi Kozublowi. Porucznik Leśniewski
chciał zorientować się , czy Władysław Kozubel wie o innych rozmowach bezpieki z jego kolegami. Tenże oświadczył, że nic nie wie, by ktoś z jego otoczenia był wzywany na rozmowy. Kozubel odpowiedział w ten sposób oficerowi SB, będąc indagowanym w ramach operacji „Klon”.

Rozmowa z Władysławem Kozublem prowadzona była w dniu 1.02.1982 r., po uprzednim odpytaniu - w ramach tejże samej operacji „Klon” - Mirona Sycza. Władysław Kozubel, podobnie jak Irena Morajko, nie został TW. W 1982 r. zakończył studia, a w lipcu 1983 r. bezpieka - nie uzyskując od niego zgody na współpracę - materiały, które go dotyczyły złożyła do Wydziału „C”, po czym, gdy już rozpoczął karierę zawodową jako nauczyciel w Górowie Iławeckim, wszczęto nawet przeciwko niemu w 1986 r. sprawę o kryptonimie „Kontakt”. Wtedy w charakterystyce figuranta napisano, że Władysław Kozubel: „W trakcie rozmów potrafi bardzo się kontrolować, gdyż podczas studiów na WSP był w zainteresowaniu pracowników SB. Opracowywany był w charakterze kandydata na tw, przeprowadzono z nim kilka rozmów, na co figurant nie wyraził zgody”. Zupełnie inaczej zachowywał się Miron Sycz.

Sycz odpowiadał w ramach „Klonu” 15.01.1982 r. w Bartoszycach (zajęcia na WSP były wówczas zawieszone, wznowiono je dopiero pod koniec stycznia), charakteryzując wówczas okoliczności powstania sekcji studentów ukraińskich przy SZSP [Socjalistycznym Związku Studentów Polskich - przyp. aut.]: „Po wakacjach dowiedzieliśmy się, że SUS nie został zarejestrowany. (…) Wraz z Kozublem długo zastanawialiśmy się czy dalszą próbę powołania Sekcji Studentów Ukraińskich podjąć w NZS [Niezależnym Zrzeszeniu Studentów - przyp. aut.] czy też w „Solidarności”. Doszliśmy do wniosku, że przy tych organizacjach nic ciekawego nie stworzymy a możemy dużo stracić. Nie odpowiadali nam działacze NZS przy WSP jak również ich akcje i Solidarności. Nie chcieliśmy być narzędziem do wywoływania strajków i klejenia plakatów na mieście. Nadto sam jestem zrażony działalnością NZS przy WSP. (…) Z uwagi na powyższe wraz z Kozublem postanowiliśmy utworzyć sekcję studentów ukraińskich przy SZSP”.

Major R. Białobrzeski dopisał, iż na zakończenie rozmowy „ostrzegł wymienionego przed konsekwencjami karnymi grożącymi mu w przypadku podejmowania wrogiej działalności”. Miron Sycz zobowiązał się takiej działalności nie podejmować. Funkcjonariusz SB dopisał jeszcze wnioski: „Z wymienionym nadal prowadzone będą rozmowy operacyjne w czasie których wyjaśniać się będzie interesujące nas problemy” [podkreśl. aut.].

Kolejną „Informację operacyjną” esbek sporządził w dn. 18.01.1982 r. Stanowiła ona dalszy ciąg rozmowy z 15.01.982 r. „Po złożeniu przez wymienionego wyjaśnienia, zapytałem go, jak widzi on wizję swej działalności w UTSK [Ukraińskim Towarzystwie Społeczno - Kulturalnym - przyp. aut.] i Sekcji Ukraińskiej. Oświadczył, że chciałby taką działalność kontynuować lecz nie może się w tej kwestii wiążąco wypowiadać, bo nikt nie wie jak ukształtuje się sytuacja po stanie wojennym. Niemniej przypuszcza, że znajdą się w WSP osoby, które mimo zdelegalizowania NZS-u z decyzją tą się nie pogodzą. W tym momencie stwierdziłem, że wskazanym jest zapobieganie tego typu działaniom i mógłby on nam jako SB w tym pomóc. M. Sycz stwierdził, że woli nie mieć z nami dalszych kontaktów a w przypadkach koniecznych zgłosi się na każde wezwanie i złoży wyjaśnienie.

Wyjaśniłem mu, że przy takim sposobie postępowania stracił on by w swym środowisku zaufanie a nawet wręcz uważano by go za osobę, która melduje MO. Zaznaczyłem, że to jest niewskazane dla niego a tym samym docelowym byłoby podtrzymanie tej znajomości na płaszczyźnie nieoficjalnej. Wymieniony spytał się, jakie zasady by w tych kontaktach obowiązywały. Nadmieniłem, że to sobie uzgodnimy w przypadku wyrażenia przez niego zgody.

M. Sycz po długim zastanowieniu się stwierdził, że zgadza się na to lecz czyni to niechętnie i wolałby, żeby te kontakty były niezbyt częste. Dodał, że chciałby te kontakty zachować w tajemnicy ze względu na siebie. Wobec tej ustnej deklaracji podałem mu swój numer telefonu i imię zaznaczając, że po wznowieniu zajęć na WSP skontaktuję się z nim telefonicznie i umówimy się na spotkanie. (…) Biorąc pod uwagę powyższe z M. Syczem kontynuowany będzie dialog operacyjny”.

W tym miejscu warto dodać, jaką rolę w działaniach SB miała odegrać operacja „Klon”. Już po wprowadzeniu stanu wojennego, w dniu 30 grudnia 1981 r. MSW wysłało do Olsztyna pismo następującej treści: „Stwierdza się, że w wyniku dotychczasowych działań objętych krypt. „Klon” i „Jodła” niedostatecznie realizowane jest [podkreśl. oryg. - przyp. aut.] zapotrzebowanie dot. uzupełniania osobowych źródeł informacji o nowe źródła.

W tym celu należy podjąć aktywne działania pozyskaniowe na t.w. zarówno spośród członków tzw. komitetów założycielskich narodowościowych zrzeszeń studenckich, jak i wśród figurantów spraw operacyjnych.

W przypadku członków w/wym. komitetów studenckich działania pozyskaniowe powinny być wdrożone niezwłocznie tj. jeszcze do czasu ich powrotu do macierzystych uczelni [podkreśl. oryg. - przyp. aut.].

W przypadku niemożliwości osiągnięcia końcowego wyniku, jakim jest pozyskanie na t.w. należy zmierzać do zapewnienia płaszczyzny kontynuowania dialogu operacyjnego z daną osobą pod kątem późniejszego w czasie rozstrzygnięcia tej sprawy”. Realizacją przesłanych z Warszawy wytycznych miał się zająć w Olsztynie major R. Białobrzeski. Do pisma dołączono wyszczególnienie z dopiskiem „Olsztyn” zawierające 5 nazwisk:

1) Daćko Jan

2) Bida Halina

3) Sycz Miron

4) Kozubel Władysław

5) Morajko Irena.

Wszyscy, oprócz Jana Daćko, który był studentem Politechniki Gdańskiej, studiowali na WSP w Olsztynie. Halina Bida wyjechała za granicę - w zainteresowaniu olsztyńskiej SB pozostali więc: Sycz, Kozubel i Morajko.

Lista nazwisk owych studentów funkcjonowała w SB od 10 listopada 1981 r., wtedy bowiem założono tam sprawę operacyjną o kryptonimie „Spółka”. Dotyczyła ona próby założenia Związku Studentów Ukraińskich. Na rejestrację nie wyraziło zgody - jeszcze w lipcu 1981 r. - Ministerstwo Nauki Szkolnictwa Wyższego i Techniki. Sprawę operacyjnego sprawdzenia SB zakończyła w 1982 r., zapamiętując aktywistów. W ankiecie personalnej Mirona Sycza, założonej w związku ze „Spółką”, figurowali: Morajko Irena, Szewczyk Maria [w przyszłości żona M. Sycza - przyp. aut.], Bida Halina i Władysław Kozubel.

Na Mirona Sycza SB zwróciła szczególną uwagę, ponieważ: „w kwietniu 1978 r. pozostawał w naszym [tj. SB - przyp. aut.] zainteresowaniu w związku z wywołaną przez niego awanturą po koncercie zespołu „Dumka”, której był członkiem, w stanie po spożyciu alkoholu. Wobec interweniujących funkcjonariuszy MO zachowywał się arogancko, reprezentuje kłótliwą postawę”.

Miron Sycz został zarejestrowany w Wydziale „C”, czyli archiwum SB, już 16 lutego 1980 r. We wniosku napisano: „Wymieniony jest narodowości ukraińskiej. Reprezentuje postawę agresywną i kłótliwą. Nadużywa alkoholu. W 1978 r. za kierowanie rowerem po spożyciu alkoholu został ukarany grzywną 500 zł przez K ds. Wykroczeń”. O Mironie Syczu SB miała też wcześniejsze materiały: „Znany mi jest uczeń IV Kl.LO w Górowie Iław. Sycz Miron. Podczas kilkukrotnego pobytu w tej szkole słyszałem kilka uwag i wypowiedzi rodziców i uczniów odnośnie tego ucznia słyszałem, że jeszcze będąc uczniem II klas wdrapał się oknem do sypialni dziewcząt, gdzie przebywał w łóżku z którąś uczennicą do rana. Również na spotkaniu z rodzicami kl. IV jesienią 1977 wychowawca tejże klasy T. Szczerba w obecności wszystkich rodziców powiedział do ojca tego ucznia, że syn jest chuliganem i że o ile się nie poprawi w zachowaniu, nie przestanie pić alkoholu, to postawi wniosek o wyrzucenie go ze szkoły…”.

Kryptonim „Miron”

Okoliczności związane z próbą zarejestrowania Związku Studentów Ukraińskich pozwalają uzyskać wgląd w mechanizmy działania SB wobec niezależnych inicjatyw. Bezpieka obawiała się, że w przypadku pozwolenia na swobodną działalność niezależnych związków młodzieżowych „działacze straży utracą wpływy i kontrolę” [podkreśl. aut.]. Myślano też o stosunku strony radzieckiej do tego problemu - „szczególny niepokój towarzysze wyrażają do sytuacji wśród mniejszości narodowych w Polsce” [podkreśl. aut.].

SB przygotowywała się na każdy wariant rozwoju sytuacji. Naradzając się w MSW wypracowano następujące wytyczne:

„(…) - rozpoznanie trzonu kierowniczego tych zrzeszeń,

- kontrola zaistniałych zagrożeń,

- aktywizacja w tym kierunku „TW” /ale dobrych bo to gwarantuje sukces/ bo tu nie może być nieudolności. Musimy przejmować inicjatywy na szczeblu województw - oddziałów wojewódzkich na uczelniach;

- dążyć by źródła przejmowały na siebie inicjatywy organizacyjno-programowe [podkreśl. aut.].

Chcemy tw doprowadzić do centrali;

- pozyskiwanie nowych tw spośród komitetów założycielskich”.

Ostatecznie, jak już wyżej wspomniano, SUS-u nie zarejestrowano, wytyczne jednakże pozostały. Esbecki mechanizm działał i trafił na niezwykle podatny grunt.

W dniu 4.01.1983 założono kwestionariusz ewidencyjny o kryptonimie „Miron”. Zazwyczaj traktowano taki kwestionariusz jako miejsce dokumentowania działalności osób, które w przeszłości mogły podejmować „wrogą działalność”, jednakże aktualnie żadnych działań nie prowadziły. Kwestionariusz „Miron” został po 5 miesiącach prowadzenia, zakończony. Stało się to 25.05.1983 r. ze względu na „(…) wybór M. Sycza na przewodniczącego RU ZSP WSP w Olsztynie, jego tam zaangażowanie się oraz reprezentowanie przez niego właściwej i przychylnej postawy politycznej” [podkreśl.  aut.]. Cenzurkę taką wystawił Syczowi naczelnik Wydziału III KW MO w Olsztynie - pułkownik M. Kruk.

Zakładając kwestionariusz liczono, że „z uwagi na sprzyjającą sytuację [podkreśl. aut.] operacyjną z figurantem będą prowadzone rozmowy operacyjne mające na celu rozpoznanie jego sytuacji osobistej i podejmowanych inicjatyw na rzecz środowiska pochodzenia ukraińskiego”.

Jedną z takich rozmów przeprowadził z M. Syczem kapitan W. Napora (w dn. 31.01.1983 r.). Odbyła się ona w akademiku, w pokoju zamieszkiwanym przez Mirona Sycza (DS 1, p. 701). Oficer miał zamiar dowiedzieć się „z pierwszej ręki”, jaki był efekt zebrania organizacyjno-wyborczego ZSP, które odbyło się tydzień wcześniej (23.03.1983 r.). Miron Sycz poinformował, że został wybrany przewodniczącym Rady Uczelnianej, sekretarzem została Maria Szewczyk, a członkami: Mirosław Tchórz i Witold Kozubel (młodszy brat Władysława). Wg notatki esbeka: „Organizacja ta liczyła 70 osób i spotkała się z obojętnością studentów a nawet sprzeciwem”. M. Sycz sam zobowiązał się do „informowania tow. Napory o wypadkach kolportażu ulotek”.

Zapis oficera bardzo dobrze oddaje specyfikę tamtego czasu: apatię młodzieży po stanie wojennym i nieufność, bierność lub bojkot działań władzy, która zademonstrowała przecież brutalną siłę wobec opozycji. Lata 1982-1983 stanowiły na dodatek apogeum kryzysu ekonomicznego. Z informacji zgromadzonych przez SB wynika, że Miron Sycz przyjął wówczas postawę koniunkturalną i konformistyczną, opowiedział się w pełni po stronie reżimu i chciał z tego czerpać korzyści, sam np. inicjował kontakt z SB. Esencję jego postawy zawiera zapis „Informacji operacyjnej z przeprowadzonej rozmowy z Syczem w dniu 4 maja 1983 r.: „W dniu dzisiejszym telefonicznie skontaktował się ze mną Miron Sycz, mówiąc, że jest zaniepokojony czynnościami MO z Bartoszyc dotyczącymi jego osoby. Wzywani są jego koledzy i rozpytywani czy on śpiewał na weselu piosenkę UPA, natomiast z nim nikt na ten temat nie wyjaśnia. Samo to uważa za pomówienie niepolegające na prawdzie. Wobec powyższego stwierdziłem, że nie jest to plotką, niemniej, o ile chce coś w tej sprawie wyjaśnić to możemy się spotkać na uprzednich zasadach (…)”.

Wtedy też „M. Sycz począł twierdzić, że bardzo dużo zrobił dla uczelni i SB [podkreśl. aut.], czego przykładem jest fakt, że sekcja ukraińska uczestniczyła w pochodzie pierwszomajowym, co mają mu za złe, gdyż zawsze zleca im dużo obowiązków, a niektórzy studenci określają go „czerwonym” itp. (…) Reasumując podkreślił, że nic nie zrobi, co byłoby sprzeczne z zasadami socjalizmu, [podkreśl. aut.] pomimo, że nie jest członkiem PZPR [wkrótce nim został - przyp.aut.]. (…) Na zakończenie rozmowy stwierdził, że nawiązał z nim kontakt kpt W. Napora z SB i dalsze interesujące problemy będzie z nim rozwiązywał” [podkreśl. aut.].

Major R. Białobrzeski dopisał jeszcze: „Uwzględniając powyższe proponuję zakończyć sprawę zaś z M. Syczem pozostawić utrzymanie kontaktu operacyjnego Kpt W. Naporze”.

Kończąc kwestionariusz ewidencyjny „Miron”, we wniosku podającym „powód zaniechania prowadzenia sprawy” porucznik W. Leśniewski zawarł następujący argument: „Miron Sycz jako przewodniczący RU ZSP podtrzymuje kontakt operacyjny z kapitanem Naporą”, a ponadto: „Działalność sekcji [ukraińskiej - przyp. aut.] będzie przedmiotem dalszego operacyjnego zainteresowania w ramach sprawy obiektowej kryptonim „Beskid”.

Notabene, w 1983 r. w „Dzienniku Pojezierza” został zatrudniony przybyły z warszawskiej redakcji „Naszego Słowa” (tygodnik UTSK) Stefan Migus. Oficer SB podał wówczas: „Wymieniony zajmuje się publikowaniem artykułów o problematyce dot. mniejszości ukraińskiej, w tym propaguje działalność M. Sycza na WSP”.

Co dalej?

Podsumowując, można skonstatować, iż działalność młodzieżowa Mirona Sycza była przez SB monitorowana, a następnie on sam chętnie wpisał się w przewidziany przez bezpiekę względem mniejszości ukraińskiej scenariusz. Służbie zależało, by nie utracić kontroli nad obywatelami, w tym Ukraińcami - zwłaszcza w momencie narodzin opozycji młodzieżowej wobec Ukraińskiego Towarzystwa Społeczno - Kulturalnego (UTSK), stąd nawet pozbawienie Władysława Kozubla i Mirona Sycza członkostwa w tej organizacji dla SB nie miało większego znaczenia. Ważne było w takiej sytuacji, by zachować wgląd i wpływ w działalność każdej nowo powstałej struktury. Miron Sycz własnym postępowaniem dał pozytywną odpowiedź na zamierzenia SB i jak sam stwierdził - dużo zrobił dla SB.

Takiej inicjatywy nie wykazał inny działacz - Eugeniusz Misiło, inicjator Ukraińskiego Zrzeszenia Studentów (SUS) po odmowie rejestracji „kontynuował tę inicjatywę z Krajową Komisją Koordynacyjną NZS i tygodnikiem „Solidarność”. Z E. Misiłą przeprowadzono w KW MO w Olsztynie rozmowy ostrzegawcze (21.12.1981 i 23.03. 1982), w czasie których „bronił swoich przekonań oraz usiłował wykazać dyskryminację ukraińców [podkreśl. aut.] w Polsce i niedopuszczenie do swobodnego rozwoju kultury ukraińskiej (…). Nadto odmówił on podpisania deklaracji lojalności, ze względu na sformułowanie, że zobowiązuje się do zaniechania wrogiej działalności. Równolegle (…) wniesiono E. Misile zastrzeżenie wyjazdów za granicę”.

Z dokumentów dotyczących Mirona Sycza wynika zaś, że „zaprzestał [on - przyp. i podkreśl. aut.] wrogiej działalności”. Dla SB, której podstawową tezą ideologiczną wobec mniejszości ukraińskiej była jej „ochrona od ukraińskiego nacjonalizmu”, co należy interpretować jako - co najmniej - reglamentowanie przejawów życia narodowego, albo idąc dalej w interpretacji - pozbawienie Ukraińców prawa do swobodnego wyrażania własnych aspiracji, „zaprzestanie wrogiej działalności” było eufemizmem i oznaczało podporządkowanie się dyrektywom policji politycznej oraz wyrażenie zgody na jej opiekę. M. Sycz nie działał w ówczesnej opozycji, do NZS-u i „Solidarności” odnosił się z niechęcią, a były to w latach 80. organizacje, które poszerzały obszar wolności w PRL.

Miron Sycz wiedział, jakie zamiary wobec Ukraińców ma bezpieka, jednak działał „dużo robiąc dla SB”. Takie działania ten reżim utrwalały, a także zdradzały i „wystawiały” jego przyjaciół, którzy współpracy z SB nie chcieli podjąć i narażały całe środowisko ukraińskie.

Należy podkreślić, że nieugięta postawa wobec SB ze strony Eugeniusza Misiły, Władysława Kozubla, czy innych studentów nie pozbawiła ich możliwości działania na rzecz mniejszości ukraińskiej w Polsce, wręcz przeciwnie - były to działania autentyczne.

W 1983 r. wyjechał do NRD i jako działacz młodzieżowy otrzymał odznakę FDJ [Freie Deutsche Jugend- komunistyczna organizacja młodzieżowa - przyp. aut.]. W 1984 r. był komendantem zagranicznego hufca pracy. Czy były to apanaże i powolne wchodzenie w arcana imperii?

Warto zauważyć, że „ochrona ukraińskiej mniejszości narodowej” była w latach 80. przedmiotem żywego zainteresowania „towarzyszy radzieckich”. W jednym z dokumentów z 1986 r., a chodzi tu „Notatkę z kontroli Wydziału III WSW w Olsztynie” w zakresie zagadnień ukraińskich, pułkownik T.Szynkowski z MSW stwierdził, że wysunięte przez niego wnioski „zbieżne są z uzgodnionym współdziałaniem Departamentu III MSW z KBP ZSRR na odcinku zwalczania zagrożeń i przejawów nacjonalizmu ukraińskiego”. Zresztą już w 1984 r. MSW rozesłało do poszczególnych szefów Wojewódzkich Urzędów Spraw Wewnętrznych, w tym do Olsztyna, pismo z uwagą , że „służby bezpieczeństwa bratnich krajów dysponują bardziej skonkretyzowanymi i szczegółowymi informacjami z naszego terenu, niż Wydziały III niektórych WUSW”. Interesujące zatem, w jakim stopniu województwo olsztyńskie nasycone zostało osobowymi źródłami informacji pracującymi na rzecz Moskwy oraz co stało się z tymi źródłami w okresie postpeerelowskim? Powyższy zapis sugeruje bowiem funkcjonowanie radzieckiej agentury zainteresowanej Ukraińcami w PRL-u i działającej niezależnie od siatki informatorów SB, chociaż osoby w niej uczestniczące mogły być te same. Ciekawe, jakie dokumenty na ten temat kryją archiwa byłych tzw. „bratnich krajów”?

Nasuwają kilka pytań. Czy również dziś, jako poseł w wolnej i demokratycznej Polsce, Miron Sycz „dużo zrobił” lub nadal czyni, by reglamentować życie Ukraińców na Warmii i Mazurach? Czy przez swoje działania nie zajął miejsca w jednym szeregu z Zenonem Procykiem? Jakie jeszcze karty kryje dalsza i bliższa przeszłość parlamentarzysty, który - Anno Domini 2009 - akurat znajduje się w PO? Komu wreszcie zawdzięcza rozpostarcie ochronnego parasola nad własnymi poczynaniami?

KO (Kontakt operacyjny) - jedna z kategorii dobrowolnej współpracy osobowych źródeł informacji (OZI) z komunistycznym aparatem represji PRL. Kontakt operacyjny utrzymywano z osobami, za pośrednictwem, których SB zapewniała sobie dopływ interesujących ją informacji w tych wszystkich przypadkach, w których nie istniała jeszcze potrzeba angażowania TW. KO odgrywały istotną rolę w pracy operacyjnej w zakresie rozpoznania i zapobiegania wrogiej działalności. KO często uzupełniał, wzbogacał i potwierdzał informacje uzyskiwane od TW. Był narzędziem oddziaływania na określone grupy i środowiska celem wytwarzania pożądanych tendencji, opinii i sytuacji. Nie odbierano od nich zobowiązania do współpracy. Wynikało to z woli KO, dlatego nie było konieczności tworzenia bardziej sformalizowanej relacji zależności. Dobór KO był przemyślany; przede wszystkim osoba taka powinna była reprezentować „odpowiednią postawę moralno-polityczną”, poza tym posiadać ustalone predyspozycje osobiste, analogiczne jak w przypadku TW, a więc ułatwiające wykonywanie stawianych zadań, w szczególności zdolność dostrzegania faktów i zjawisk oraz możliwość naturalnego dotarcia, widzenia i śledzenia zagadnień interesujących SB. Powinna była także dawać rękojmie zachowania w tajemnicy faktu nawiązania i utrzymywania kontaktu

Jerzy Necio

DEBATA Numer 3(18)/2009

Źródło: debata.olsztyn.pl/

 

oncontextmenu="return false"> ... ...